top of page
Search

Uważność jako forma modlitwy

  • Writer: Paulina Jastrzebska
    Paulina Jastrzebska
  • Feb 8
  • 2 min read

Modlitwa jest wpisana w mój dzień. Ma swoje miejsce, swój czas i swoje słowa. Wracam do niej świadomie, bo wiem, komu ufam i z kim rozmawiam. Z biegiem lat zaczęłam jednak dostrzegać, że modlitwa nie kończy się w momencie zamknięcia Pisma Świętego czy wypowiedzenia ostatniego „amen”. Ona trwa dalej w uważności na to, co dzieje się wokół i we mnie.


Są wieczory, gdy dom cichnie, a ja na chwilę zatrzymuję się przy łóżkach moich córek. Wsłuchuję się w ich spokojny, równy oddech. Jest w nim niewinność, zaufanie i bezpieczeństwo. Ten dźwięk uspokaja mnie bardziej niż najpiękniejsze słowa. Czuję wdzięczność prostą, głęboką, bez potrzeby tłumaczenia jej na zdania.


Podobnie jest wtedy, gdy przytulam się do męża i czuję bicie jego serca. Ten rytm przypomina mi o bliskości, o wspólnym życiu, o tym, że nie idę przez codzienność sama. W tej chwili nie muszę nic mówić ani prosić. Sama obecność staje się modlitwą cichą, ale prawdziwą.


Uważność szczególnie wyraźnie objawia się podczas wycieczek. Gdy na ścieżce nagle pojawia się wiewiórka, goniąca za orzechami, pełna energii i skupienia. Gdy na gałązce siada mały robin, delikatny, jakby pilnujący porządku świata. Gdzieś w oddali pasą się owce, rozproszone na przestrzeni, która nie zna pośpiechu. Patrzę na nie i czuję, że stworzenie nie musi się starać, by oddawać chwałę ono po prostu jest.


W Walii było pięknie. Padało, ale namiot, na szczęście, był suchy. Dźwięk deszczu uderzającego o materiał wprowadzał w stan wyciszenia. W obrębie kilometra nie było żadnego sklepu. Pustka i cisza. Dla wielu byłoby to niewygodne, może nawet niepokojące. Dla mnie była to przestrzeń, w której wszystko zwalniało, a myśli układały się same.


Brak zasięgu, brak bodźców, brak ciągłego „muszę”. Zamiast tego obecność. Świadomość chwili. Prosta wdzięczność za dach nad głową, za suchy namiot, za możliwość bycia razem. Uważność nie wymagała wysiłku, pojawiła się naturalnie, jak odpowiedź na ciszę.


Coraz częściej widzę, że uważność jest dla mnie formą modlitwy zakorzenionej w codzienności. Nie zastępuje modlitwy słownej, ale ją pogłębia. Pomaga mi nie uciekać myślami do przodu ani nie wracać wciąż do tego, co było. Uczy mnie być tam, gdzie naprawdę jestem.


W tej uważności odkrywam Boga nie jako kogoś odległego, ale bliskiego. Obecnego w oddechu dzieci, w biciu serca, w ruchu zwierząt, w deszczu, w ciszy. To modlitwa, która nie potrzebuje podniosłych gestów. Wystarczy otwarte serce i gotowość, by zauważyć.

I właśnie taka modlitwa zostaje ze mną najdłużej.

 
 
 

Comments


  • Facebook

©2020-2026 by Paulina Jastrzębska

bottom of page