Małe cuda, które łatwo przeoczyć
- Paulina Jastrzebska

- Feb 8
- 2 min read
Małe cuda nie robią hałasu. Nie domagają się uwagi, nie krzyczą, nie migają światłami. Pojawiają się cicho, często między jednym obowiązkiem a drugim. I jeśli człowiek się nie zatrzyma, potrafią przejść zupełnie niezauważone.
Dziś takim cudem był telefon od koleżanki. Zdała egzamin. W jej głosie słyszałam ulgę, radość i dumę, którą długo nosiła w sobie. Cieszyłam się razem z nią, jakby to był mój własny sukces. Pomyślałam wtedy, jak dobrze jest dzielić radość nawet tę, która przychodzi przez słuchawkę telefonu.
Innym razem cudem jest uśmiech córki, gdy wraca ze szkoły z certyfikatem w ręku. Najlepsza z pisania. Patrzę na nią i widzę nie tylko papier z pieczątką, ale jej wysiłek, skupienie i serce włożone w naukę. Jej radość udziela się całemu domowi.
Są też cuda zupełnie codzienne: motyle przysiadające na chwilę w ogrodzie, pszczoły krzątające się wśród kwiatów, robiące swoją pracę z niezwykłą konsekwencją. Kawa z mlekiem wypita w spokoju, gdy jeszcze niczego ode mnie nie chce świat. Mandarynki zwyczajne, a jednak potrafiące poprawić humor samym zapachem.
Czasem przystaję przy ogrodzeniu i słucham kanarków w wolierze u sąsiadów. Ich śpiew jest prosty, niepozorny, a jednak wnosi coś jasnego do dnia. Podobnie jak widok na góry Malvern majestatyczne, spokojne, niezmienne. Patrząc na nie, łatwiej mi złapać właściwą perspektywę.
W tym tygodniu jest tłusty czwartek, więc będzie słodko. I choć to tylko jeden dzień w kalendarzu, traktuję go jak kolejne małe święto okazję do radości bez wyrzutów sumienia, do uśmiechu i dzielenia się czymś dobrym.
Coraz częściej uczę się dostrzegać te drobne momenty. Dziękować za nie. Zatrzymywać je w sercu, bo to one budują codzienność. Małe cuda, które łatwo przeoczyć, a bez których życie byłoby o wiele uboższe.


Comments