top of page
Search

Moje świadectwo, małe i duże kroki

  • Writer: Paulina Jastrzebska
    Paulina Jastrzebska
  • Feb 10
  • 1 min read

Budzę się już po wszystkim. Za mną czterdzieści ciężkich godzin. Trudnych, wyczerpujących, takich, które zostawiają ślad nie tylko na ciele, ale i głęboko w środku. Czuję wdzięczność  ogromną, spokojną, prawdziwą. Za dar, który otrzymałam. Za drugą szansę. Za poczucie cudu, który mam tuż przed oczami.


Kiedy człowiek ociera się o stan, w którym może stracić życie, nagle wszystko nabiera znaczenia. Kwiaty. Śpiew ptaków. Rodzice. Rodzeństwo. Ulubione, zwyczajne przedmioty. Myśl: żyję, jestem. I to proste, szczere: uff… jak dobrze, że mogę was jeszcze raz zobaczyć. Wdzięczność za kolejny dzień, który nie jest oczywisty.


Ten stan jest jak z filmu. Najpierw ciemny tunel, potem flashback całe życie przed oczami. I potworny lęk. Żal. Przekonanie, że to koniec. Nie chcę końca. Jeszcze nie teraz. Za wcześnie. Za szybko. A potem znów: uff… jestem. Jeszcze trochę będę. I pojawia się pytanie jak żyć, żeby być dłużej?


Kolory stają się intensywniejsze. Zapachy mocniejsze. Wszystko wygląda jakby nowe, piękniejsze, bardziej prawdziwe. Dziękuję za to, że mogę być. Że mam jeszcze pięć minut. A jednocześnie wiem, że to tylko przedsmak wieczności.


Wiem też, że mam tam rezerwację. Zaklepane miejsce. I że każdy może je mieć, jeśli tylko ustawi się w kolejce, by wziąć darmowy bilecik. To naprawdę jest proste.


Instrukcja jest w Biblii. Na jednej stronie.


Małe kroki. A jednak prowadzą bardzo daleko.

Dziś żyję uważniej. Wolniej. Z większą wdzięcznością. Bo dostałam jeszcze chwilę.

I chcę ją przeżyć dobrze.

 
 
 

Comments


  • Facebook

©2020-2026 by Paulina Jastrzębska

bottom of page