top of page
Search

Jak czytam Biblię, gdy brakuje mi sił

  • Writer: Paulina Jastrzebska
    Paulina Jastrzebska
  • Feb 10
  • 2 min read

Są takie poranki, kiedy zmęczenie przykleja się do człowieka jak mgła do szyb. Wstaję, bo trzeba. Dzieci, lunchbox, zegarek tyka. W lutym w Anglii potrafi być naprawdę zimno takie wilgotne, przenikliwe zimno, które wchodzi pod kurtkę szybciej niż myśli do głowy. Do tego ciągle leje. Niby nic nowego, a jednak każdego dnia potrafi rozczarować na nowo.,


Przed szkołą ten sam rytuał: tłum rodziców, wszyscy w pośpiechu, każdy z własnym pakietem spraw do uniesienia. Po południu to samo nie ma wolnego miejsca parkingowego, więc parkujemy dalej i przedzieramy się pieszo. Dzieci idą przodem, ja z tyłu, licząc w myślach minuty i zadania. A potem klasyk dziecko przypadkiem wdepnie w psie… no cóż. Krew mnie zalewa. Wiem już, że po powrocie czeka mnie szorowanie butów, a we mnie narasta frustracja. Jest w tym też poddanie: no trudno, tak jest, kolejny raz.


W takich chwilach nie mam wielkich słów ani górnolotnych modlitw. Czasem mam wrażenie, że wszystkie zdania wersety gdzieś się rozpadły, a wewnątrz zostało tylko napięcie.


I właśnie wtedy sięgam po Biblię. Nie po to, by „coś udowodnić” ani żeby znaleźć szybkie odpowiedzi. Raczej po to, by zatrzymać się. Robię coś ciepłego do picia. Siadam. Oddycham. Staram się ogarnąć emocje, pozwolić im opaść. Otwieram Biblię na fragmencie, który znam albo który sam mnie znajdzie. Wierzę, że Biblia jest natchniona Słowem Bożym żywym, które uspokaja, koi i daje energię. To nie jest hałaśliwa energia. To raczej ciche przywracanie równowagi.


Najbardziej lubię Psalmy. Zawsze. To one dodają męstwa, odwagi i sił, a jednocześnie w prosty, ludzki sposób zapewniają o miłości Bożej. Jest w nich miejsce na krzyk, na zmęczenie, na pytania bez odpowiedzi. I jest też obietnica, że nie jestem sama. Czytam je wolno, czasem tylko kilka wersów. Po przeczytaniu przychodzi miłość, spokój, balans, harmonia. Nie dlatego, że wszystko nagle staje się łatwe, ale dlatego, że coś we mnie mięknie.


Nie idealizuję tych chwil. Bywa, że myśli uciekają, że wraca lista spraw. Ale nawet wtedy czuję, że to Słowo pracuje we mnie gdzieś głębiej. Jakby porządkowało chaos, przypominało, co jest ważne. I że jutro znów może padać, znów może nie być miejsca do parkowania, znów coś pójdzie nie tak a ja i tak mogę wrócić do tego miejsca ciszy.

Gdy brakuje mi sił, nie szukam fajerwerków. Szukam spokoju. A Biblia, czytana w takich zwyczajnych, zmęczonych momentach, naprawdę potrafi go dać.

 
 
 

Comments


  • Facebook

©2020-2026 by Paulina Jastrzębska

bottom of page